Gruzja bardzo miło mnie zaskoczyła. Tak naprawdę, w ogóle nie chciałam tu przyjeżdżać, ale będąc tak blisko granicy, postanowiliśmy zajrzeć na chwilę. Miało być 3 tygodnie, a zostaliśmy tu 3 miesiące. Gruzja przede wszystkim słynie z pięknych krajobrazów, pysznej kuchni i gościnności ludzi. Czy tak jest naprawdę?
Nasze pierwsze wrażenia nie były pozytywne. Batumi, które zobaczyliśmy na początku, jest pięknie położone nad Morzem Czarnym. Porośnięte bujną tropikalną roślinnością góry, po wysuszonej Wschodniej Turcji, zrobiły na nas piorunujące wrażenie. Niestety panujący tu wilgotny klimat, nie pozwala do końca nacieszyć się widokami, większość czasu (my byliśmy tu ponad 2 tyg.) padało, lub było bardzo pochmurnie. Woda w morzu jest bardzo mętna, plaże mało urokliwe, a miasto jest mieszaniną nowego ze starym, biedy i luksusu. Po jakimś czasie to nawet zaczęło nam się podobać, ale generalnie odradzam Batumi na start.
Tbilisi to zupełnie inna bajka. Tu wprawdzie też jest nowe i stare, bieda i luksus, ale wszystko jakby nieco bardziej spójne. Całe stare miasto jest pięknie odrestaurowane. Koronkowe, drewniane balkony w pastelowych kolorach, klimatyczne kafejki, tradycyjne łaźnie. Jest gdzie nacieszyć oko i nastrzelać setki fotek. Koniecznie trzeba zobaczyć wszystko, zarówno za dnia, jak i o zachodzie słońca. Naprawdę warto! Polecam przejażdżkę kolejką linową, która za parę groszy zabierze nas na górę, gdzie znajduje się pomnik Matki Gruzji oraz ruiny Twierdzy Narikala (wejście darmowe).
Niedaleko Tbilisi jest małe miasteczko Mtskheta, dawna stolica Gruzji. Tutaj zobaczyć można imponującą katedrę Sveti Cchoveli. Widzieliśmy w Gruzji wiele monastyrów, ale ten bije wszystkie na kolana. Wokół katedry rozgościły się stragany, oferujące rękodzieło i tradycyjne gruzińskie przekąski. Nie brakuje też klimatycznych restauracji i małych sklepików z winem. Niestety to wszystko trochę przysłania piękną architekturę tej części miasta, ale ogólnie polecam.

Najładniejszym miasteczkiem w Gruzji jest bez wątpienia Sighnaghi i to nie tylko moje zdanie. Nazywają je miastem zakochanych, bo młode pary upodobały sobie to miejsce na zaręczyny i śluby. Sighnaghi jest malowniczo położone, w słoneczny dzień widoki po prostu zapierają dech w piersiach. Wszystkie domy są pięknie odrestaurowane, co stanowi istną ucztę dla oka. W mieście zachowały się mury obronne, które do złudzenia przypominają chiński mur, tylko w miniaturze.
Najfajniejszym zabytkiem jaki zobaczyliśmy był Zamek Rabati w Achalciche. Jest to kompleks budynków z różnych epok i stylów, niektórym to przeszkadza, ale ja myślę, że wszystko razem, mimo tych różnic robi dobre wrażenie. Osobiście byłam zachwycona. Całość przeszła gruntowną modernizację kilka lat temu i jest po prostu ładnie.
Bardzo podobało mi się też skalne miasto Uplisciche. Jest to jedna z najstarszych osad w Gruzji, powstała około V wieku p.n.e. i funkcjonowała mniej więcej do czasów średniowiecza. Nie ma tu wiele turystów, bo większość jedzie do Wardzia, kolejnego skalnego miasta, które jest znacznie większe. Uplisciche faktycznie jest malutkie, ale bardzo urokliwe, a widoki dookoła wprost powalają. Bilet wstępu kosztuje zaledwie 15 lari, a za dodatkowe 5 lari można odwiedzić znajdującą się tu winnicę i popróbować miejscowych win. Tylko w Gruzji posłuchasz o produkcji wina z pierwszej ręki i spróbujesz 4 win za 6 zł. (listopad 2021)
Kolejnym super miejscem było Ushguli, w Górnej Svaneti. Dojazd tam nie jest łatwy i wymaga pojazdu 4×4 oraz dobrego kierowcy, ale to już jest atrakcją samą w sobie. Nieco wcześniej znajduje się większa miejscowość Mestia, tu dojazd jest znacznie łatwiejszy, ale jak dla nas było tu zbyt turystycznie. W całym regionie możemy zobaczyć tradycyjne domy z wieżami, które pełniły role obronne. Niektóre z nich dostępne są do zwiedzania, do góry wchodzi się po chybotliwych drabinach, super przygoda dla tych którzy nie mają lęku wysokości. Ushguli jest najwyżej położoną wioską w Europie 2100 m npm (jeśli zaliczymy Gruzję do Europy, bo to sporna kwestia…). też zobaczymy domy z wieżami, kilka z nich tworzyło letnią rezydencję Królowej Tamary. To jednak nic, w porównaniu z widokami na góry Kaukaz, które nawet w środku lata pokryte są śniegiem. Ushguli leży u podnóża Szchary, najwyższego szczytu Gruzji 5193 m npm. Stąd można wybrać się na trekking pod jęzor lodowca, lub dla śmiałków na jeden ze szczytów.
Wypadałoby wspomnieć o Klasztorze David Garedża. Jadąc tu, lepiej nie oglądać za wielu zdjęć, bo można być rozczarowanym. Klasztor jest malutki i niewiele jest udostępnione do zwiedzania. Jednakże jego położenie jest niesamowite. Warto wspiąć się na górę na której stoi klasztor, aby zobaczyć go w pełnej okazałości i podziwiać powalające widoki na góry. Jadąc tu przenosimy się jakby na inną planetę, nagle gdzie okiem sięgnąć nie ma nic. Krajobraz na zmianę trochę księżycowy, trochę jakby stepy, trochę jak Australijskie outbacks. Choćby dlatego warto tu przyjechać.

Na koniec wrzucę jeszcze uzdrowisko Borjomi, które nieco przypomina nasze górskie uzdrowiska tak sprzed 30 lat. Jest aleja ze straganami, po obu stronach domy uzdrowiskowe, niektóre nowe, niektóre stare. Część pięknie odrestaurowanych, reszta czeka na swoją kolej. W parku zdrojowym można napić się leczniczej wody. A dalej głęboko w lesie znajdują się baseny z siarkowymi źródłami. Dookoła Borjomi są góry porośnięte majestatycznym lasem. Na jesieni to raj dla grzybiarzy. To dobre miejsce, żeby odpocząć.
Podoba Ci się to co piszę i ten artykuł był przydatny? A może znasz kogoś, kto powinien to przeczytać? Zostaw po sobie ślad. Napisz komentarz, wrzuć coś do mojej skarbonki lub zostań moim patronem. Stali patroni otrzymują dostęp do ekskluzywnych informacji, pinezki do wszystkich naszych miejscówek na dziko, oraz w zależności od progu kartki, magnesy i inne upominki.