Chorwacja – czy warto tam jechać?

Chorwacja to popularny kierunek wśród Polaków i nic dziwnego, jest stosunkowo blisko, ceny zbliżone do wakacji nad naszym morzem a pogoda gwarantowana. Chorwaci bardzo lubią Polaków, łatwo też się z nimi porozumieć bo chorwacki jest bardzo zbliżony do języka polskiego. Najpotrzebniejsze słowa brzmią tak samo lub bardzo podobnie: voda, pivo, vino, Dobar dan, Dovidenja a dziękuje to ‘Hvala’.

Split o zachodzie słońca. Chorwacja – czy warto tam jechać i co zobaczyć?
Sunset in Split, Croatia, worth visiting, the best things to see
Split o zachodzie słońca.

Jeśli macie wystarczająco dużo czasu warto przejechać całą Chorwację od góry do dołu i tu zaznaczę, że najlepiej zacząć od północy i przesuwać się na południe. Dwa tygodnie w zupełności wystarczy, a jadąc na trzy to będzie jeszcze dużo czasu na plażowanie. Pierwszy przystanek – Porec. Prawie wszystkie miasta w Chorwacji mają ładne starówki, ale Porec ma jedną z ładniejszych ze względu na swoje malownicze położenie. Dookoła miasta znajdziemy wiele skałkowych plaż, typowych dla tego wybrzeża, są dobrze przygotowane, z drabinkami ułatwiającymi zejście do wody.

Drugi przystanek – Pula, tu znajduje się imponujące koloseum. Wejście kosztuje 70 kuna to około 40zł, osobiście uważam, że nie warto wchodzić do środka. Dookoła koloseum prowadzi chodniczek, więc można sobie pooglądać ze wszystkich stron i zajrzeć do środka, zrobić fotki a zaoszczędzone pieniądze wydać na lunch. Paradoksalnie, najlepszy widok jest z dolnego parkingu. Przy okazji wspomnę, że ten parking pod koloseum kosztuje 15 kuna za godz. a standardowa oplata w parkomatach przy ulicy wynosi 5 kuna / godz. = 3 zł. Reszta miasta nie jest zbyt interesująca, więc o Pula można tylko zahaczyć po drodze.

Koloseum w Pula. Chorwacja – czy warto tam jechać i co zobaczyć?
Colsseum in Pula, Croatia, worth visiting, the best things to see
Koloseum w Pula.

Trzeci przystanek – Rijeka. To dość duże miasto, z bardzo małymi plażami, pełnymi ludzi. Skuszeni opisami w przewodnikach pojechaliśmy zobaczyć, strata czasu. Na uwagę jednak zasługuje Forteca Trsat, a właściwie jej ruiny, znajduje się na wzniesieniu i oferuje fenomenalny widok na miasto. Wejście do fortecy jest bezpłatne. W środku znajduje się gustowna kawiarnia, gdzie można skosztować jednego z najdroższych drinków w kraju. Jeśli was stać to warto, w końcu w życiu ważne są tylko chwile. Mając skromniejszy budżet, można wziąć swoje napoje, przycupnąć na murku i kontemplować widoki.

Potem warto zaszyć się na parę dni na plaży, najlepiej w jakieś małej miejscowości. Jest z czego wybierać i lepiej nie planować z góry, tylko przejechać przez parę miejscowości i zobaczyć gdzie podoba się wam najbardziej. Droga wzdłuż wybrzeża zapewnia niesamowite widoki i jest atrakcją samą w sobie. Gdy już będziecie mieli dość plażowania, koniecznie trzeba pojechać do Parku Narodowego Krka. Ta górska rzeka, zapewnia dzień pełen wrażeń. Wejście do parku kosztuje 200 kuna = ok. 120 zł, te pieniądze zdecydowanie warto wydać. Przed bramą parku jest ogromny bezpłatny parking. Pamiętajcie aby zabrać ze sobą stroje, ręczniki i buty do pływania, choć oficjalnie jest zakaz kąpieli, wszyscy tam pływają i są ratownicy. Po przekroczeniu bramy mamy dwie opcje, albo podjechać busem, w cenie biletu, albo zejść ścieżką. W upalny dzień w połowie drogi możecie żałować, że nie pojechaliście busikiem, szczególnie wdrapując się z powrotem na górę. Jeśli wybierzecie tę opcje przydadzą się dobre buty do chodzenia po górach. Mimo trudu, o ile tylko kondycja wam na to pozwala, polecam tą opcje. Park jest świetnie przygotowany, zróżnicowane ścieżki i kładki poprowadzą nas przez zakola rzeki. Można prawie dotknąć ryby pływające w krystalicznej wodzie i zachwycać się wodospadami. Niestety, to miejsce jest oblegane przez turystów, trzeba wręcz przepychać się żeby zrobić zdjęcie.

Kolejny przystanek – Omis. Tu mieliśmy tylko zatrzymać się żeby zrobić zdjęcie kanionu a zostaliśmy cały dzień i to jaki! Rzeka Cetina uchodzi tu do morza, otoczona wysokimi skałami tworzy interesujący krajobraz. Tu zaproponowano nam wynajem łódki za 200 kuna, propozycja której nie mogliśmy odrzucić. Popłynęliśmy w górę rzeki, popływaliśmy w czystej wodzie, istna sielanka. Przy końcu znajduje się restauracja a kawałek dalej kolejna, w obu można zjeść w przystępnej cenie. Dla spragnionych wrażeń jest zip line, gdzie można zjechać po linie w kanionie rzeki albo powspinać się po skałach. Można też wynająć kajaki, super miejscówka dla aktywnych.

Split ma najładniejszą promenadę i stare miasto godne uwagi. Ruiny Pałacu Dioklecjana w większości można zobaczyć bezpłatnie i to w zupełności wystarczy, żeby poczuć klimat dawnego splendoru. Można tu spędzić fajny dzień, jest gdzie pochodzić i znajdzie się restauracja na każdą kieszeń, warto zostać do wieczora lub przyjechać po południu, żeby zobaczyć Split i w dzień w i po zmroku. Uwaga na parking, po jednej stronie mariny znajduje się parking ze szlabanem to zapłacicie 20 kuna za pierwszą godz. i 25 kuna za każdą kolejną rozpoczętą godzinę. Po drugiej stronie mariny, można zaparkować przy ulicy za 5 kuna za godz lub niedaleko jest prywatny parking za 7 kuna za godz. 1 kuna = ok. 0.60zł

Ostatni przystanek – Dubrownik, będzie to istna wisienka na torcie. Nauczeni doświadczeniem zaparkowaliśmy nieco w głębi miasta i na stare miasto ruszyliśmy pieszo. Po kilku krokach znaleźliśmy się na urokliwej drodze, z widokiem na klif po jednej stronie i zabytkową architekturą po drugiej. Obwarowania miasta i Stradum – swego rodzaju deptak który znajduje się w środku są przepiękne. Tutaj też, to co dostępne jest za darmo w zupełności wystarczy aby nacieszyć oczy i nogi rozbolały. Wybierając się do Chorwacji nawet na krótki urlop Dubrownik trzeba zobaczyć.

Wybierając się przed lub po sezonie ominiemy największe upały i tłumy turystów, choć z tym drugim ostatnio nie ma problemów. Wielu Chorwatów mówiło nam, że Polacy uratowali biznes turystyczny w tym roku. Faktycznie na każdym kroku słyszeliśmy polskich turystów. Sytuacja z COVID – 19 jest zbliżona do innych krajów Europy, więc nie ma co panikować. Tak jak u nas wchodząc do sklepów trzeba nosić maski, poza tym życie toczy się jak co dzień. Przed przyjazdem trzeba wypełnić formularz online ale nikt tego nie sprawdzał. Na granicy nie zadawano żadnych pytań, tylko standardowa kontrola paszportów.

Na dole strony znajduje się spis kategorii, który pomoże ci znaleźć interesujące cię posty. Jeśli podoba ci się to co piszę, subskrybuj a za każdym razem jak napiszę nowy post otrzymasz powiadomienie mailem. Po otrzymaniu pierwszego maila, możesz zmienić częstotliwość powiadomień.



Kategorie:Podróże małe i duże

Tagi: , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: