Albania – kraj bez McDonalda

Albania otwiera się na turystów, ale nie jest to kraj dla każdego. Burzliwa historia a w szczególności komunistyczny reżim wpłynęły na biedę, którą widać do dziś. Mimo, że komunizm upadł w 1990 roku, Albania jest daleko w tyle za krajami Europy Środkowej. Więcej o historii, można poczytać w innych źródłach, ja opowiem o tym jaka jest teraz. Zaskakuje mała liczba mieszkańców, niespełna 3 miliony. Wprawdzie kraj jest niewielki, zaledwie 28 748 km2 prawie 10 razy mniej niż ma Polska, mimo to czuć wyludnienie. Wielu Albańczyków emigrowało i nadal emigrują w pogoni za pieniądzem.

Albania, pusta plaża. 
Empty beach in Albania.
Na najpiękniejszych plażach w sezonie bywa tłoczno, ale we wrześniu, nadal jest 30 stopni a plaże puste.

Tu jakby czas zatrzymał się w miejscu, nie ma Starbucks ani McDonaldów, nie ma nawet wielkopowierzchniowych supermarketów. Wprawdzie można kupić, większość potrzebnych produktów, ale wszystko w małych, lokalnych sklepach. Na półkach można znaleźć produkty znanych marek. Ceny są zbliżone do europejskich, szczególnie dla rzeczy sprowadzanych z zagranicy. Lokalne produkty są tańsze, a najtańsze ze wszystkiego są warzywa i owoce, te zdają się mieć tylko dwie ceny albo 70 albo 120lek za kg. Za 1.5kg rybę od rybaka zapłaciłam 500lek = 18zł, w restauracji porcja ryby kosztuje od 800 do 1300lek (1lek = 0.04zł). W przydrożnej knajpie możemy zjeść już za 120lek, polecam zapożyczone z Grecji suvlaki. To mięso jak na kebab, z pomidorem i cebulą, zawinięte w placek typu pita, do tego sos jogurtowy, czasem też dodają parę frytek.

Nad jeziorem Prespa w Albanii, pan z osiołkiem, 
A man with a donkey, Albania
Nad jeziorem Prespa, pan z osiołkiem przychodził codziennie nabrać trochę piasku, potrzebnego do renowacji domu.

Nie da się mówić o Albanii, nie wspominając o ich mieszkańcach. Myślę, że to największy atut tego kraju. Albańczycy są mili i gościnni, chętnie dzielą się tym co mają, choć nie mają za dużo. Jednego razu nad morzem, pan, który obok nas łowił ryby, przyniósł nam winogrona z własnego ogrodu. Na każdym kroku pytają się nas skąd jesteśmy i widać, że są szczęśliwy i dumni, iż przyjechaliśmy odwiedzić ich kraj. Język nie jest barierą, wymiana uśmiechów i ręka na powitanie to międzynarodowy język. Z moich obserwacji w podróżach nasuwa się taka zależność, że im biedniejszy kraj tym milsi ludzie. Co jest w tym nowoczesnym życiu, że ludzie przestają być ludźmi? To pewnie temat na odrębny post.

W Albanii, plaża można wjechać samochodem i spać na dziko.
A 4x4x truck on a beach in Albania, wild camping.
W Albanii, można wjechać samochodem i spać na wielu plażach.

Albania jest pięknym krajem, jednym z nielicznych na Adriatyku, gdzie jeszcze można znaleźć ciche zakątki i być sam na sam z naturą. Ma zróżnicowane plaże: skałkowe, żwirowe i piaszczyste. W całym kraju można wszędzie rozbić obóz, nawet w parkach narodowych, więc jest mekką dla podróżujących niezależnie. Dla lubiących zwiedzanie, też się coś znajdzie, są wykopaliska archeologiczne i kilka miasteczek, gdzie zachowała się stara architektura, charakterystyczna dla tego regionu. Główne drogi w kraju są w bardzo dobrym stanie i jeździ się bezpiecznie. Na rondach panują, jakby nieco inne zasady. Każdy włącza się do ruchu bez większej logiki i często ktoś staje na środku ronda, żeby wpuścić kogoś innego. Pasy na jezdniach, jak są to nikt nie zważa na nie uwagi, tak jak na znaki drogowe ale wypadków nie widać. Wychodząc z założenia, że wszystko może się wydarzyć, w każdej chwili ktoś może się zatrzymać w poprzek drogi bo zobaczył znajomego i utną sobie pogawędkę albo ktoś jedzie pod prąd bo przecież zaraz skręca, każdy kierowca jest nader czujny i jazda odbywa się bezkolizyjnie.

Miasteczko Berat w Albanii, tradycyjny dom.
A traditional house in Albania, Berat.
Miasteczko Berat, gdyby nie samochody to byłaby istna podróż w czasie.

Infrastruktura kraju zaskakuje, czasem nie ma nic, bieda z nędza a nagle ni stąd ni zowąd dwupasmowa aleja, deptaki, piękne hotele i nowe szkoły. Wybrzeże to jeden wielki plac budowy, nowe hotele i resorty rosną jak grzyby po deszczu. Za 20 lat nie będzie już ani skrawka wolnej przestrzeni nad morzem, tak jak w niedalekiej Chorwacji. Warto więc spieszyć się z odwiedzeniem tego pięknego kraju, póki jest jaki jest. Mi Albania przypomina Indie, więc jeśli są one na waszej liście krajów do odwiedzenia, ale macie obawy, warto przyjechać do Albanii i zobaczyć jak będziecie się tu czuć. Jeśli potraficie patrzeć ponad śmiecie walające się to tu to tam, lub dziecko żebrzące w dużym mieście, to nie będziecie żałowali przyjazdu do tego skrawka Europy.

Na dole strony znajduje się spis kategorii, który pomoże ci znaleźć interesujące cię posty. Jeśli podoba ci się to co piszę, subskrybuj a za każdym razem jak napiszę nowy post otrzymasz powiadomienie mailem. Po otrzymaniu pierwszego maila, możesz zmienić częstotliwość powiadomień.



Kategorie:Podróże małe i duże

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: